Wersja i wyposażenie Hondy cz. 1

PDF do pobrania: Honda_070720

Nawet się nie domyślacie, ile był gadania w kwestii zakupu samochodu. Dlaczego Honda, a nie Skoda. Dlaczego hybryda. I ostatnie pytane: Po co wam taki duży samochód. Do dzisiaj pamiętam te w sumie jałowe dyskusje, a stały się one teraz inspiracją do kolejnego artykułu. Będzie więc maraton pytań i odpowiedzi.

  1. Dlaczego Honda, i jakie było nasze przekonanie do Hondy?

Jeżeli chodzi o wybór samej marki Honda, to kierowałem się stereotypem Postrzegałem markę Honda jako samochody niezawodne i bezawaryjne, a przy tym ekonomiczne. Należało brać pod uwagę segmentowy odpowiednik Hyundaia ix35, a była nim właśnie Honda HRV.

  1. Dlaczego nie hybryda?

Hybryda była postrzegana jako poważny kandydat, bo było to marzenie mojej żony. Marzeń żony się nie lekceważy. Wiele się naczytałem o hałaśliwej pracy Toyoty CH-R. Wszelkie zachwyty i nadzieje musiały się skończyć po jeździe testowej. Toto coś jeździ jak tramwaj na Marszałkowskiej. Wyje jak radziecki statek kosmiczny. Akumulatory w samochodzie typu hybryda nadają się do wymiany po dziesięciu latach, i nie należą do najtańszych, głównie ze względu na trudność montażu i demontażu, a w dalszej kolejności znaczenie ma koszt samych akumulatorów.

  1. Dlaczego turbo, a nie silnik wolnossący.

Wiele zależy od tego, jak będziemy użytkować nasze auto. Jeżeli dane auto ma często jeździć w mieście, stać w korkach i (lub) pokonywać krótkie odcinki, to lepszym wyborem z reguły będzie silnik wolnossący. W takich warunkach korzyści wynikających z zastosowania turbiny w zasadzie wykorzystać się nie da, pojawiają się za to dodatkowe trudności. Otóż eksploatując auto w wersji z doładowaniem (zwłaszcza benzynowe!), należy pamiętać o odczekaniu kilkudziesięciu sekund po ostrej jeździe i dopiero zgasić silnik. W silnikach wolnossących z kolei auto wymaga solidnego wkręcenia na wysokie obroty przy dynamiczniej jeździe. I wszystko jest w porządku, gdy auto jest dobrze wyciszone.W przeciwnym razie dowolna podróż staje się udręką.

W tej sytuacji, jeżeli cenimy sobie dynamikę (A HRV wolnossący nie jest torpedą, deficyt mocy jest wyczuwalny bardzo konkretnie), powinniśmy wybrać wersję turbo. Z samego doładowania należy korzystać z umiarem. Silniki turbo uznawane są za mniej ekonomiczne, ale wydajnie działający system regulacji faz rozrządu w Hondzie powoduje, że przy całym swoim usportowionym charakterze silnik pozostaje ekonomiczny. Dodatkowo wersja sport jest lepiej wyciszona. Auto dostaje wigoru już na niskich obrotach, maksymalny moment obrotowy jest dostępny bardzo wcześnie. Przy wyborze automatu, należy się liczyć z lekkim opóźnieniem przyspieszenia, i charakterystycznym warknięciem przy przyspieszaniu. Owe warknięcie wynika ze specyfiki budowy skrzyni CVT. Poza tym praca skrzyni automatycznej bez zarzutu. I jeszcze jedna rzecz. Warto pamiętać, że żaden silnik nie lubi piłowania, a turbo z nie jest z założenia demonem szybkości. Posiada może potencjał, ale nie jest demonem szybkości. Spróbujcie wyprzedzić kolumnę ciężarówek na A2. Zrozumiecie wówczas, do czego służy turbo. A to, że turbo lubi oktany to już wiecie. Może niekoniecznie litry, ale oktany na pewno.

  1. Wybór wersji wyposażenia kontra wersja silnikowa.

Zacznijmy od wyjaśnienia rzeczy która warunkuje wszystko. Mocniejszy silnik 182 KM jest dostępny tylko w wersji SPORT. Nie ma możliwości skojarzenia mocniejszego silnika z otwieranym dachem, znanym z wersji Executive (silnik podstawowy 130 KM). Na podobnej zasadzie nie można mieć wersji bez wbudowanej nawigacji (jeżeli ktoś i tak używa Google Maps) ale jednocześnie doświadczyć zalet skrzyni CVT. W wersji absolutnie podstawowej, czyli COMFORT, nie ma możliwości wyboru skrzyni automatycznej i zaoszczędzenia na nawigacji, jeżeli ktoś jej nie potrzebuje. Nie ma nawigacji, ale skrzyni automatycznej też nie ma.

Bezkluczykowy dostęp w wersji Executive nie stanowi żadnego ułatwienia, a przynajmniej nie na tyle, żeby warto było poświęcić bezpieczeństwo. Elektronika która de facto zastępuje standardowy zamek, jest bardzo łatwa do ogłupienia. Bo to tylko elektronika. Nie używa się siły fizycznej, bo ta nie ma tutaj zastosowania. Ale zaszkodzić można bardziej skutecznie, bo bez zostawienia fizycznych śladów działalności. Nie będę wnikał w szczegóły, ale zapewne wchodzi tu w grę choćby wysłanie z nadajnika fałszywego sygnału, który zostanie zrozumiany jako sygnał otwarcia. Można również zadać sobie pytanie, czy otwierany dach jest wart rezygnacji z fantastycznego moementu obrotowego w wersji SPORT, który w wydaniu ze skrzynią manualną wynosi 240 Nm, i jest niemalże o 100 Nm większy od wersji podstawowej.

Jaki jest ostateczny wniosek? Po Internecie krążą opinie, że jest to przykład tzw. dziwnej polityki. Ale nie czuję się skrzywdzony jako właściciel, ani też nie uważam, że ktoś komuś robi krzywdę. Wybór jest prosty. Mocniejszy silnik + ulepszone zawieszenie = mega przyjemność z jazdy. Otwierany dach + bezkluczykowy dostęp = zaniedbana fryzura i ciągła obawa o swoją własność. Jeżeli ktoś się będzie upierał przy mocnym silniku, i takim a nie innym wyposażeniu, zawsze może sprawdzić samochód Kia Xceed w topowej wersji z silnikiem 200 KM. Jeśli o mnie chodzi, to o istnieniu dowiedziałem się już po zakupie Hondy. Nie skreślam tego modelu jako takiego, ale bałbym się, że jako konstrukcja ze stajni Hyundai będzie równie paliwożerny.

Pytania się mnożą, Hondeczka sobie jeździ. Na dzisiaj to koniec, bo mi się zwyczajnie nie chce. Ciąg dalszy w kolejnym artykule. W swoich artykułach zajmuję się Hondą, ale czasem muszę się zająć jej właścicielką. Poza artykułem. Bez żadnego trybu.